W publicznej Szkole Podstawowej nr 82 w Gdańsku od dwóch lat lekcje religii częściowo odbywają się poza szkołą, w salkach katechetycznych na terenie parafii. - Religia znów jest religią, a nie kolejną lekcją do odklepania - mówią nauczyciele i rodzice.
Czy masz właśnie tę lekcję w szkole? Czy masz właśnie tę lekcję w szkole? Szukaj. x. Popularne. Kategorie . Quizy Os. Zobacz podobne quizy: #lekcje .
Podstawa programowa etyki w szkole podstawowej. autor 10 czerwca 2023. Podstawa programowa etyki w szkole podstawowej opiera się na Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z 2017 roku. Na stronie 52-53 znajdą Państwo zapisy dotyczące etyki w nauczaniu wczesnoszkolnym. Są to oczywiście klasy pierwsza, druga i trzecia.
Ranking. Aż pięć spośród najbardziej przyjaznych osobom LGBTQ+ szkół znajduje się w Warszawie, ale najlepsze pod tym względem okazało się XXXVIII Dwujęzyczne Liceum Ogólnokształcące
WPHUB. 05.11.2021 09:51. Lekcja religii w liceum. Uczennica pokazała naukę cnót niewieścich w szkole. 3449. Uczennica jednego z liceów pokazała, czego obecnie uczniowie uczą się na lekcji religii. Jagoda opowiedziała o wszystkim na filmiku, który zamieściła na TikTok. Zdradziła również, co zrobił ksiądz, kiedy uczniowie
r. a. ! Czas na równość, lekcja z akceptacji. Jak wspierać osoby LGBT+ w szkole. Podczas kursu wyjaśnimy, kim są osoby LGBT+ i pokazujemy o tym, jak możemy je aktywnie wspierać w codziennych interakcjach, także wtedy, jeśli doznają przemocy homofobicznej. Zapraszamy na bezpłatne szkolenie prowadzone przez specjalistkę z zakresu
Uczymy się empatii - pomysły na lekcje . Agresja, przemoc, mowa nienawiści w szkole - jak im przeciwdziałać? Autor szkolenia: Sylwia Stolarczyk. 0 % realizacji
Quizy zawodoznawcze na każdą lekcję przedmiotową. Przeprowadź interaktywną zabawę z quizami zawodoznawczymi i pokaż uczniom, w jakich obszarach zawodowych przyda im się specjalistyczna wiedza z Twojego przedmiotu. Poznajcie razem nowe branże i profesje. Skorzystaj z inspiracji Mapy Karier.
Wojciechowska opublikowała obszerny wpis, w którym uznała słowa Rzecznika Praw Dziecka za skandaliczne, zarzucając mu, że "znów wykazuje się brakiem wiedzy i szacunku dla ludzi". Taki
Edukacja interkulturowa w szkole. Lekcje z Ameryki Łacińskiej w: PORADNIK DLA MŁODEGO NAUCZYCIELA. ZESZYT 1, Kapelusz z Kwiatami - Wydawnictwo Edukacyjne, Zgorzelec 2022, s. 59-69 (ISBN 978-83-964666-3-1).
Xmzgm. Kilkanaście dni temu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał tzw. kartę LGBT+. Czy nie jest to pewnego rodzaju dyskryminacja osób heteroseksualnych, które to takiej deklaracji nie mają? Konstytucja nakazuje traktować wszystkich obywateli na równi. Zabronione jest faworyzowanie jakichkolwiek mniejszości kosztem większości społeczeństwa, a w tym przypadku mamy z tym do czynienia. Dokument podpisany przez prezydenta Trzaskowskiego wymusza na pracodawcach stworzenie w zakładzie pracy środowiska przyjaznego osobom nieheteroseksualnym. Wyróżniani mają być również urzędnicy i przedsiębiorcy afirmujący działania LGBT. Jednak to pomysł dotyczący wprowadzenia nauk o środowisku LGBT do szkół budzi największe kontrowersje. Owszem, w tej kwestii mamy do czynienia z naruszeniem praw wychowawczych rodziców. Samorząd nakazuje przeprowadzenie bardzo zwulgaryzowanej edukacji seksualnej, opartej na tzw. standardach WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). Jej wytycznymi są np. nauka masturbacji dzieci w wieku od czterech do sześciu lat albo oswajanie ich ze związkami osób tej samej płci. Z kolei dzieci w wieku od sześciu do dziewięciu lat mają mieć zajęcia, na których będą omawiane kwestie współżycia, również między osobami homoseksualnymi. Czy samorząd ma prawo na własną rękę wprowadzać tego typu zajęcia do placówek edukacyjnych? Rola samorządu powinna się ograniczać do podejmowania decyzji administracyjnych. To Ministerstwo Edukacji i kuratorium oświaty decydują o programie nauczania. Ani prezydent, ani rada miasta absolutnie nie powinny podejmować tego typu inicjatyw. W jaki sposób mogą interweniować rodzice sprzeciwiający się rozwiązaniom zawartym w karcie LGBT+? Przede wszystkim rodzice muszą pamiętać, że wejście na teren szkoły jakiejkolwiek organizacji jest uzależnione od zgody rady rodziców. Ta powinna być wydawana dopiero po zaprezentowaniu przez daną organizację dokładnego programu zajęć. Drugą możliwością jest oświadczenie, które udostępniamy na stronie internetowej Instytutu Ordo Iuris. Na jego podstawie rodzice wyrażają sprzeciw wobec poddawaniu ich dzieci edukacji seksualnej i zastrzegają, że jeżeli ten postulat zostanie złamany, to są gotowi pozwać placówkę edukacyjną. Nasz Instytut będzie pomagał w tego typu sprawach. Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Karta LGBT plus, która została przyjęta na sesji rady miasta w Warszawie, od kwietnia 2019 roku obowiązuje w stolicy. Sprawdzamy, co dla osób homo, bi i transseksualnych przygotował prezydent Rafał Trzaskowski. Co to jest karta LGBT +? Czym jest karta LGBT plus? Wyjaśniamy czym jest karta LGBT plus, którą podpisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.>> Stołeczny ratusz zajmie się kartą LGBT+. Radni PiS krytykująKarta LGBT +. Co to jest?Karta LGBT+ (lub LGBT Plus) to projekt, który stał się jedną z głównych obietnic Rafała Trzaskowskiego w kampanii wyborczej na prezydenta Warszawy. Kandydat Koalicji Obywatelskiej zagwarantował, że jeśli zostanie wybrany, wprowadzi w stolicy kartę LGBT Plus. Temu pomysłowi sprzeciwiał się inny kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki. Jej zwolennikiem był za to rywal w wyborach obu polityków - Jan LGBT+ przygotowało stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, organizacje związane ze środowiskiem LGBT+, sztab Rafała Trzaskowskiego oraz przedstawiciele warszawskiego karty LGBT plus przez władze Warszawy ma się wiązać ze wprowadzeniem „edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”.Deklaracja WHO o "standardach edukacji seksualnej w Europie", do której odwołuje się karta LGBT plus: LINK. Deklaracja LGBT plus - treść. LINK To właśnie przeciw tym standardom, zapisanym w deklaracji WHO, protestują przeciwnicy karty LGBT plus. Jak twierdzą, karta LGBT + bazuje na deklaracji WHO, a ta sugeruje nauczycielom wprowadzanie u dzieci zajęcia dotyczące seksualności. Chodzi np. o lekcje ze świadomości własnego ciała, w trakcie której poruszane są kwestie „radości i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa” , a także „odkrywania własnego ciała i własnych narządów płciowych”.Według deklaracji WHO, do której nawiązuje karta LGBT plus, dzieci w wieku 0-4 mają też w trakcie lekcji edukacji seksualnej „uzyskiwać świadomość związaną z tożsamości płciowej”. Jak instruuje deklaracja WHO, edukatorzy seksualni w zajęciach z dziećmi od 4 do 6. roku życia poruszają też kwestie antykoncepcji, seksu w Internecie, badania własnego ciała, a także ról wprowadzenia karty LGBT plus, Rafał Trzaskowski, oskarżenia przeciwników karty LGBT plus nazwał Dziś PiS opowiada bzdury o rzekomych planach deprawowania dzieci. W rzeczywistości chodzi o rozmowę o tolerancji - żeby chronić naszych współobywateli przed mową nienawiści, zastraszaniem i linczem. Uczyć dzieci, że słowa ranią, a w internecie nie ma anonimowości. Zaś wszystkie rewelacje o „lekcjach masturbacji” są zwykłym, cynicznym oszczerstwem – stwierdził na Facebooku prezydent Warszawy.>> Rzecznik Praw Dziecka o karcie LGBT+: Deklaracje, które próbuje wprowadzić Trzaskowski, nie mają podstawy prawnejCo wprowadzi Karta LGBT Plus?Przyjęcie karty LGBT Plus w Warszawie będzie się wiązało z wprowadzeniem rozwiązań, które mają pomóc osobom homo, bi i transseksualnym. Program zakłada budowę hotelu interwencyjnego dla osób wykluczonych przez najbliższych w związku z orientacją seksualną, stworzenie centrum społeczno-kulturalnego dla LGBT Plus, uchwalenie programu przeciwko przemocy oraz wprowadzenie zajęć edukacyjnych z wiedzy o innych orientacjach seksualnych dla dzieci w szkołach podstawowych. Rafał Trzaskowski zadeklarował też wsparcie dla organizatorów Parady Równości. „Tęczowy Piątek” w szkołach. MEN zapowiada konsekwencje wobec dyrektorów placówekKarta LGBT +. Gdzie obowiązuje? Samorządową kartę LGBT plus, za sprawą organizacji Miłość nie wyklucza, podpisali też prezydenci Krakowa, Warszawy, Częstochowy, Łodzi i Poznania. >> Episkopat przeciwny karcie LGBT. Według biskupów „sprzyja dyskryminacji”
Czasem naprawdę mam dość! Czytam te wszystkie „newsy” i wypowiedzi – zdawałoby się – wykształconych, obytych w świecie ludzi. Ludzi na świecznikach, u szczytu władzy, kariery i załamuję ręce… To, że taki statystyczny Kowalski czy Kowalska nie poświęca czasu na swój własny rozwój, przestało nas już dziwić. Państwo Kowalscy rozpoczynają dzień o 6:30 i idą do pracy, wracają o godzinie 17:30 do domu, załatwiają bieżące sprawy, ogarniają dzieci i – według nich – nie mają czasu/pieniędzy na „pierdoły”, jak czytanie książek, oglądanie interesujących materiałów, sprawdzanie Kowalscy – w zależności od wyznania politycznego – włączają TVP lub TVN i przyjmują 30-45 minutowy „przekaz dnia” z telewizora, podany w taki sposób, żeby informacja była od razu polana sosem o smaku „co masz myśleć na ten temat”.I tak, oglądający TVP dowiedzieli się, że jakiś facet podpisał kartę LGBT i wprowadzi do szkół „Geje i Lesbijki” w celu indoktrynacji naszych dzieci, a to wszystko okraszone podtekstem, że kto lepiej wykształci seksualnie dzieci w wieku 5-10 lat niż profesjonalista, jakim jest TVN dowiedzieli się natomiast, że podpisano jakąś kartę, że „gonimy Europę”, że „Europejskie wartości”, „postęp” i w ogóle „w Warszawie nastała tolerancja” a dzieci będą wreszcie mogły porozmawiać o „byciu nie teges” z psychologiem, a na temat „nowoczesności, postępowości, wartości Europejskich i tolerancji” będą teraz miały prowadzone jakieś nie przeczytają żadnego z dokumentów i opracowań, bo Kowalscy nie mają czasu na „pierdoły”. Kowalscy dowiedzieli się już, co mają myśleć na dany temat. Zwłaszcza, że kaznodzieja wywodzący się z ich wyznania politycznego, w trakcie wywiadu, potwierdził to, co było w 3 minutowym przekazie głównego wydania programu informacyjnego, i oni mu wierzą. Wierzą, bo TEGO wymaga od nich specyfika wyznania ważne, czy Kowalscy chodzą do kościoła, czy wręcz przeciwnie. Już nie muszą. Wiarę religijną zastąpiła im wiara polityczna. BOOM! No i się zaczęło. Każda ze stron znalazła swoją redutę i dawaj walić w siebie wszystkim, co pod ręką choćby niezgodne z rakiety z napisem „zaściankowość i kato-komuna”, to poleciały w drugą stronę „lewacy i indoktrynacja homoseksualna”, wystrzelili „pedofile i geje w szkołach!”, odpowiedziano „pedofile są i w kościele!”… i tak potem użyto argumentu ostatecznego, który – w moim mniemaniu – przekreśla wszystkie wcześniej wskazane fakty i zamienia je w banał, czyli „tolerancja”. Tolerancja – co to w ogóle znaczy? Poglądy polityczne i światopoglądowe są jak d*pa – każdy ma swoją. Konflikty polityczne i wojny wybuchają często z bardziej błahych powodów, niż próba „utolerancyjniania” cudzych dzieci, bo komuś się tak siłę argumentu – jak osoby ze środowisk homoseksualnych, które z racji swojej orientacji nie mogą mieć dzieci genetycznie zgodnych*, będą mówiły osobom heteroseksualnym, mającym dzieci, co ich potomstwo powinno mieć wpajane w szkole?Ten sam argument podnosi druga strona, że jak ksiądz może mówić o wychowaniu i małżeństwie, samemu będąc zobowiązanym do zachowania celibatu?Każdy kij ma dwa końce, prawda?Więc teraz rodzi się pytanie, dlaczego jedna ze stron ma tolerować zachowania drugiej, skoro ta pierwsza nie toleruje ich nietolerancji, samemu niosąc to słowo na sztandarach?Z jakiego powodu mniejszość, okrutnie doświadczona przez Boga/Naturę(niepotrzebne skreślić) z możliwości spłodzenia dzieci zgodnych genetycznie, rości sobie prawa do dyktowania większości, co ma myśleć i jak wychowywać swoje dzieci**?W tym miejscu dochodzimy do ściany i oporu społeczeństwa. Oporu całkiem zrozumiałego, bo czym innym jest agresja (a nawet jej pochwalanie) wobec osób odmiennej orientacji czy wyznania politycznego, a czym innym jest NAKAZYWANIE bycia tolerancyjnym – w domyśle „uległym” – lub przekonywanie i walka na argumenty.„Ale te zajęcia to mają być dodatkowe i dobrowolne” – super. Teraz tylko pytanie, czy dzieci nieuczestniczące w takich zajęciach dostaną coś w zamian? Np. dofinansowanie zajęć plastycznych, sportowych, muzycznych, albo nacjonalistycznych?No, bo czemu nie? Skoro 3-5% społeczeństwa ma mieć swojego przedstawiciela i zajęcia promujące równość, tolerancję i otwartość, dlaczego nie wprowadzić w tym samym czasie do szkoły, dla 3-5% radykałów i ich dzieci, lekcji nacjonalizmu, promującego korzyści płynące z obrony tradycyjnych wartości?Takie podejście wywołuje u Ciebie oburzenie? I bardzo dobrze – teraz możesz przynajmniej zrozumieć drugą stronę. Jedni chcą, żeby ich dzieci od małego wiedziały/rozumiały, jakie są orientacje seksualne i że bycie homoseksualistą to nic złego, a inni nie. Inni wolą, żeby dziecko uczyło się o tradycyjnych wartościach i wkuwało do głowy formułkę z konstytucji, mówiącą, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Jedni i drudzy mają do tego prawo.„Pie..olę! Wolę być nazwany zacofanym homofobem niż posłać dzieci na takie zajęcia!” – słyszeliście już to? Taka osoba (nazwijmy ją B.) może mieć dokładnie gdzieś, czy sąsiad mieszka ze swoim facetem, czy jego szefowa woli kobiety, a taksówkarz wiozący go do pracy wychowuje dziecko z poprzedniego związku ze swoim partnerem, właścicielem kancelarii prawnej. Bo to jest tolerancja – B. nie podpala drzwi sąsiada, bo ten jest homo, B. nie obrabia tyłka przełożonej, bo ona jest homo, B. nie nakazuje wezwania innego taksówkarza, bo ten jest homo. Nie… B. Ma to gdzieś. B. wychodzi z założenia, że prywatne życie, jest prywatne, czyli osobiste i nikomu nic do tej kiedy OSOBISTE idee INNYCH LUDZI, sprzeczne z jego OSOBISTYMI wartościami, wkraczają w jego SFERĘ PRYWATNĄ, a do tego mają zostać zaserwowane JEGO dziecku bez jego zgody…Tutaj pojawia się kolejny problem spowodowany tą niezdrową polaryzacją społeczeństwa. Problem, ponieważ B., myśląc jak powyżej, właśnie stał się nietolerancyjnym homofobem, nazistą, faszystą i zbrodniarzem wojennym. Bo jak nie jesteś z nami, to przeciwko nam. I na co tłumaczenia, że B. ma przyjaciół/sąsiadów/współpracowników LGBT i naprawdę nie interesuje go, kto w związku jest „mężem”, tylko lubi ich, jako ludzi, lubi spędzać z nimi czas – tak zwyczajnie, jak człowiek? Ale B. jednak nie chce, żeby to wszystko było w szkole, w której uczy się JEGO B. jest homofobem-nazistą i już!B. powie, że ma przyjaciół, którzy są w długim homoseksualnym związku, i chociaż nie jest przekonany, czy dawanie uprawnień wszystkim parom homoseksualnym do adopcji jest dobrym rozwiązaniem, jest pewien, że Ci konkretni znajomi byliby fantastycznymi opiekunami dla dziecka?B. jest cholernym lewakiem, dzieckiem Ubecji i już!B. nie może mieć własnego zdania, chyba że „jego” zdanie mieści się w jasno określonych liniach. Albo linii prawej, albo lewej. Nie możesz sobie wybierać idei fajnych z prawej i fajnych z lewej. – Dzień dobry, panie Staszku, widzę, że za branie 500+ zostało się nazistą?– Panie Marku… A mundur Armii Czerwonej to sam pan kupił, czy za popieranie przyjęcia Euro dostał? Jeśli B. zdecyduje się na poparcie programu 500+ i wyrazi chęć legalizacji związków partnerskich… stanie się wrogiem publicznym numer jeden. Zostanie lewakiem i nazistą w jednym, uber-zwyrodnialcem dla każdej ze nie wolno Ci myśleć samodzielnie. Albo jesteś z nami albo przeciwko nam! A gdyby odwrócić szachownicę i spojrzeć z drugiej strony… Wyobraźcie sobie całą sytuację z drugiej strony, gdyby dzieci mające homoseksualnych rodziców miały na mocy „karty hetero” zafundowane zajęcia z heteroseksualności, które mówiłby, że hetero jest spoko i skoro twoi opiekunowie są homo, nie znaczy, że ty nie możesz być hetero! Zgodnie z prawdą przedstawiały informacje, że tylko taki hetero-związek pozwala na prokreację i posiadanie własnej, w 100% zgodnej genetycznie, rodziny?Jak więc widzicie, nawet najlepsze i najbardziej szczytne idee i pomysły, sprzedane w niewłaściwy sposób odnoszą skutek odwrotny do mamy problem ze zrozumieniem jednej podstawowej rzeczy – żadna karta, ustawa, umowa międzynarodowa, kampania społeczna itp. nie jest w stanie przeskoczyć czasu niezbędnego na dokonanie się przemian społecznych. Wręcz przeciwnie. Medialne walenie z jednej czy drugiej strony w osoby centrolewicowe lub centroprawicowe doprowadza do ich radykalizacji albo zwyczajnego wkurzenia. Wciskanie przekazu ideologicznego czy politycznego na siłę, kiedyś wywoła bunt. Tak jak teraz wywołało bunt u ważne jest już dla nich, czy zajęcia są dodatkowe, czy obowiązkowe, czy do klasy ich dziecka będzie zapraszany psycholog, czy „facet przebrany za babę”. Bunt wywołało nagłe i politycznie uwarunkowane wejście z buciorami w dwie najważniejsze dla nich sprawy:1. Sferę osobistą2. Wychowanie ich dzieciI koniec. Choćby nie wiem jak dobre i wspaniałe były założenia tego programu, właśnie został politycznie spalony w ogniu walki dwóch przeciwnych obozów. Szlachetna idea czy cyniczna próba dalszego podziału społeczeństwa? Wszyscy przerzucają się grafikami i wykresami, mówiącymi o tym, że w wśród uczniów LGBT panuje dużo większy odsetek prób samobójczych i depresji, tym motywując powstanie tego programu. Szlachetną jest więc próba niesienia pomocy, zapobiegania dramatom i natomiast, znając już nasze piekiełko polityczne, doszukuję się w tym – niestety – pewnej potworności i próbę cynicznego wykorzystania prawdziwego problemu do walki politycznej. Kierowanie takiego programu TYLKO do osób spod flagi tęczy ma na celu wywołanie reakcji alergicznej u części naszego że Kowalski, zapytany w sondzie ulicznej, czy popiera wprowadzenie jakichkolwiek postulatów z karty do szkół, odpowie „Nie”. Dzięki temu będzie można w kolejnych statystykach wykazać, że „społeczeństwo jest nietolerancyjne”, bo XX% jest przeciwko pomocy osobom te osoby nie są przeciwko pomocy, tylko przeciwko wprowadzaniu tego do szkół. Ale interpretowanie statystyk i manipulacja nimi to ulubiona zabawa mediów. Pokażę wam, jak to sucha:1. 69,4% młodzieży LGBT ma myśli samobójcze2. 49,6% młodzieży LGBT ma objawy depresjiNarracja 1.„Wskazane powyżej statystyki pokazują, że młodzież LGBT jest ZASTRASZANA i DOPROWADZANA do depresji przez SWOICH RÓWEŚNIKÓW”.Narracja 2.„Wskazane powyżej statystyki pokazują, że młodzież LGBT w zaskakującej większości zdaje sobie sprawę z tego, że ich skłonności NIE SĄ NORMALNE i z tego powodu, ZAMIAST SZUKAĆ POMOCY I LECZENIA, połowa z nich jest w depresji, a niemal 70% próbuje się zabić”.Odmienne wnioski, podparte tą samą statystyką stają się łatwiejsze do przekazania Kowalskiemu, co to nie ma czasu na „pierdoły”. Przecież nie będzie sprawdzał danych źródłowych, genezy badania, jego skali, przyjętej metody badawczej… pierdoły! Podsumowanie. Nie ma nic złego w tym, że ktoś nie chce puszczać dzieci na zajęcia związane z kartą LGBT. Nie ma nic złego w tym, że ktoś chce, żeby jego dziecko chodziło na zajęcia związane z kartą jest w tym wszystkim wciskanie czegokolwiek na siłę i wpieranie, że to dla waszego dobra, bo sami jesteście za głupi, żeby o nie się proste pytanie, po co w szkołach psycholog/opiekun/zajęcia LGBT, zamiast zwykłego psychologa, opiekuna i zajęć z tolerancji, zapobieganiu przemocy, radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, radzenia sobie z depresją, myślami samobójczymi…Powiedzcie, czy rodzic posiadający dziecko niebędące L, G, B lub T, nie ma prawa domagać się wydania publicznej kasy na zajęcia muzyczne, sportowe lub językowe, na które go nie stać? Dla Kowalskiego rachunek jest prosty:Z podatków płaconych przez 100% społeczeństwa MOŻE skorzystać 3 do 5% dzieci i młodzieży, o ile się odważy. Program skierowany do nielicznych sprawi, że nieliczni z nielicznych dostaną pomoc psychologiczną, a jego dziecko nie dostanie… NIC. Kowalski wolałby, żeby te środki przeznaczono na specjalistę psychologa od spraw agresji, dyskryminacji itp., z której MOŻE skorzystać 100% dzieci, o ile się Kowalski jest homofobem? Czy Kowalski jest nazistą? Czy Kowalskiemu można powiedzieć, że się myli? Czy z Kowalskiego można zrobić zacofanego katola? Odpowiedzcie sobie sami… Zobaczcie – gdyby została podpisana karta SZKOLNEJ POMOCY PSYCHOLOGICZNEJ, której jednym z założeń byłoby przeciwdziałanie agresji, wykluczeniu społecznemu, pomoc w samo zaakceptowaniu swojej odmienności seksualnej, religijnej, światopoglądowej… to tylko kretyn mógłby się do czegoś takiego przyczepić. A tak, dodając te 4 magiczne litery, podpisując przez polityka kartę przygotowaną przez mniejszość seksualną, skierowaną do dzieci będącej mniejszością seksualną, za pieniądze (statystycznie) heteroseksualnego podatnika, dano przeciwnym obozom wiaderko granatów do ręki i wywołano małą i nikomu niepotrzebną w którą wciągnięto dzieci. Dzieci, które – jak to na wojnie – straciły przez dorosłych najwięcej. Bo (powiedzcie mi szczerze), które z dzieci pójdzie teraz po pomoc do pokoju „pedofilsko-homoseksualnego”**? Które dziecko, na tyle odważne i silne psychicznie, żeby odwiedzić „specjalistę ds. pedalstwa”**, wiedząc, że narazi się na kpiny ze strony kolegów, naprawdę potrzebuje pomocy?Dorośli uzyskali dokładnie to, co chcieli. „Lewaki” mają potwierdzenie na dyskryminację w społeczeństwie osób LGBT, „Naziści” mają potwierdzenie na próbę indoktrynacji dzieci i promowanie wśród nich homoseksualizmu… a punkt widzenia zależy od punktu dzieci przegrały. Niestety, do tego pokoju „nie wejdzie” więcej dzieci, które naprawdę potrzebują rozmowy, pomocy. Dzieci, które już czują, że po przekroczeniu tych drzwi może nastąpić eskalacja problemu, jeśli tylko ktoś się dowie, że tam więc, środowiska LGBT, prawicowcy, lewicowcy, centryści, „media wolne”,„media zniewolone” i wszyscy inni, biorący udział tej głupiej ideologicznej wojnie, jesteście z siebie dumni? * fizycznie niemożliwe jest, aby dwóch mężczyzn albo dwie kobiety miały dziecko o DNA wspólnym dla obojga rodziców i na tym skończmy. Posiadanie dzieci z poprzedniego związku czy jakiejś wymiany „zapłodnieniowej” między parą lesbijek a parą gejów to nadal 50% zgodności.** obraz kreowany i rozpowszechniany przez przeciwników i niektóre media, a nie moje osobiste poglądy.
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapowiedział, że obecny sposób prowadzenia przedmiotu "Edukacja dla bezpieczeństwa" ma ulec zmianie, a dzieci będą uczyły się jak radzić sobie w sytuacji zagrożenia w czasie wojny, w tym jak posługiwać się bronią i strzelać. Opozycja protestuje, a posłanka KO Monika Rosa uważa, że zamiast uczyć obrony i strzelania, dzieci potrzebują więcej edukacji seksualnej. Kilka dni temu minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapowiedział, że zmianie ulegnie przedmiot Edukacja dla bezpieczeństwa, który zastąpił dawne przysposobienie obronne. W "Sygnałach dnia" w programie 1 Polskiego Radia ogłosił, że chce, aby dzieci uczyły się strzelać. W szkole podstawowej nauka strzelania odbywałaby się w formie teoretycznej, a w liceum w formie praktycznej na strzelnicy. Opozycja nie ma zamiaru na to pozwolić i proponuje inne zmiany w programie nauczania. Zmiany w szkołach. Nauka strzelania czy edukacja seksualna?W audycji "Strefa rodzica" na antenie Polskiego Radia Dzieciom Renata Sypniewska, która uczy edukacji dla bezpieczeństwa w jednej z warszawskich szkół podstawowych, zwróciła uwagę, że "każdy ma inną psychikę, każdy w różnej sytuacji różnie się zachowa”, a nauczyciele nie powinni zajmować się nauką strzelania. Obecnie na lekcjach nowego przedmiotu uczniowie dowiadują się, jak należy zachować się w sytuacjach zagrożenia: pożaru, powodzi, skażenia terenu czy ataku terrorystycznego, a także uczą się pierwszej pomocy. Na zajęciach poruszane są również kwestie związane z obronnością państwa, zagrożeniami czasu wojny i pokoju, a także ochroną ludności. W podstawie programowej znajdują się także tematy związane ze zdrowym trybem życia – wyjaśnia Polskie Radio. Posłanka Monika Rosa z Nowoczesnej (to ona pomyliła ciążę z covidem) w programie „Gość Radia ZET” stwierdziła, że uczenie strzelania w szkołach „nie ma sensu”. Jej zdaniem, że są „ważniejsze wyzwania” niż przygotowanie dzieci do ewentualnej wojny przez powszechny system edukacji, a edukację w zakresie zagrożeń wojennych i bezpieczeństwa, powinny zastąpić np. edukacja seksualna oraz nauka o równości. Wolałabym, by nastolatki uczyły się w szkole o równości, antydyskryminacji, współpracy, edukacji seksualnej. Rozumiem, że min. Czarnek stawia na broń, bo to dobrze brzmi medialnie, że teraz każdy uczeń będzie z bronią, ale to nie ma sensu. Trzeba stawiać na kwestie praktyczne. Kto będzie chciał, to niech się uczy strzelania, ale jest wiele ważniejszych wyzwań – stwierdziła Monika Rosa w Radiu ZET.