Zestaw lekarski z akcesoriami niezbędnymi dla Małego Lekarza, który spieszy z pomocą swoim pacjentom: lalkom i misiom. Darmowa dostawa od 250PLN 98% dostępnych produktów mebel w gabinecie lekarskim 주제에 대한 동영상 보기; d여기에서 🩺 Lekarz bajka dla dzieci, zabawa w lekarza – mebel w gabinecie lekarskim 주제에 대한 세부정보를 참조하세요; mebel w gabinecie lekarskim 주제에 대한 자세한 내용은 여기를 참조하세요. najważniejszy w gabinecie – hasło do krzyżówki walizka z przyrządami do zabawy w lekarza; całość wykonana z wysokiej jakości drewna; walizka wyposażona w uchwyt i zatrzaski zapobiegające przypadkowemu otwarciu; w skład zestawu "Mały Doktor" wchodzą: pęseta, fiolka, strzykawka, telefon komórkowy, nożyk i stetoskop - w sumie aż 17 elementów wykonanych z drewna; wymiary: 40 x 30 Sonia zjadła wszystkie słodycze i jest jej niedobrze. Oliwia podaje jej krople żołądkowe i sikorce robi się lepiej. Proponuje Oliwii zabawę w przychodnie. Sw Zajęcia na wtorek – Lekarz. Witajcie Przedszkolaki! Dzisiaj informacje na temat pracy lekarza Zapraszamy!!! Miłej zabawy. Zaczynamy od zabawy ruchowej. Proszę przygotujcie dowolny instrument muzyczny, jaki macie w domu. „Pajacyki” – zabawa ruchowa. Dziecko wykonuje podskoki do dźwięków np. tamburyna. – poprawnie nazywa atrybuty lekarza – uważnie słucha czytanego wiersza – zna numer alarmowy –uczestniczy w zabawie ruchowej – skacze obunóż oraz naprzemiennie – doskonali pamięć wzrokową – naśladuje pracę lekarza 1. „Pudełko pełne skarbów” – zabawa edukacyjna, zapoznanie z zawodem lekarza. Rodzic Zabawa w lekarza to jedna z ulubionych zabaw dzieci. Z tym zestawem Twoje dziecko będzie mogło zamienić się w prawdziwego lekarza. Zestaw zawiera prawdziwy, działający stetoskop, plaster, 2 rolki bandaża, gazę, 2 Siemka! Tu Ola, a dzisiaj bawimy się w lekarza, otworzyłam swój szpital polowy, czyli taki oddział na podwórku. Przyszło do mnie kilku pluszowych pacjentów Tak jest w przypadku zabaw tematycznych, czyli zabawy w dom, lekarza czy sklep. Autor: Getty images. Zabawy tematyczne to dla dziecka intuicyjna nauka życia w społeczeństwie. Zabawa w dom, w majsterkowicza czy w sklep to ulubiona zabawa dzieci w wieku przedszkolnym. Wynika z wnikliwej obserwacji świata dorosłych i wielkiej chęci ich Kup Mały Weterynarz w kategorii Zestaw małego lekarza, doktora - Odgrywanie ról dla dzieci na Allegro - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej. pdrC. fot. Adobe Stock Myśl o oddaniu mamy do hospicjum poddał mi Marcin. Wydawało się to najlepszym wyjściem. To było postanowione. Uznaliśmy z Marcinem, że nie ma innego wyjścia. W dniu, w którym miałam oddać mamę do hospicjum, obudziłam się bardzo wcześnie. Za oknem było jeszcze ciemno. Wierciłam się na tapczanie myśląc o przyszłości. Nareszcie będę mogła zamieszkać z Marcinem, urządzić mieszkanie tak, jak zawsze chciałam. Odpocząć. Ostatni rok był taki ciężki. Choroba mamy, zawalone egzaminy na studiach. Kryzys naszego związku z Marcinem. Twierdził, że nadal kocha i chce być ze mną, ale nie zgadzał się na wspólne zamieszkanie z mamą. To on przekonał mnie, żeby umieścić ją w hospicjum. Obiecywał pomoc finansową. „Dlaczego spotkało to właśnie nas” – pomyślałam. Mama nie była staruszką, lecz zdrową energiczną kobietą w sile wieku. Zajmowała się domem, wyręczała mnie we wszystkim. Cieszyła się, że studiuję. I nagle zaczęła tracić pamięć. Ciągle coś gubiła, o czymś zapominała. Zaczynała mówić i wątek jej się urywał. Nie wiedziałam, co się dzieje. Czy udaje? Żartuje sobie ze mnie? Złościłam się i krzyczałam. Tymczasem było coraz gorzej. Mama traciła kontakt z rzeczywistością. Twierdziła na przykład, że Marcin chce ją otruć, szukała po całym mieszkaniu mego dawno zmarłego taty. Nie poznawała mnie. – A pani co tu robi? – pytała. – To pokój mojej córki, proszę wyjść. Bywała agresywna, a czasem wpadała w otępienie. Wreszcie lekarze stwierdzili chorobę Alzheimera. Uprzedzali, że może być tylko gorzej. Decyzja o oddaniu mamy do hospicjum nie przyszła mi łatwo. – Ale co mam robić? – myślałam. – Zaprzepaścić studia, stracić Marcina? Mama wymaga stałej opieki i uwagi. Nie podołam temu, nie dam rady. Już zasypiałam, kiedy usłyszałam jakiś szmer. Zerwałam się od razu. Przy mamie nauczyłam się spać czujnie. Zastałam ją w kuchni. Rozsypywała mąkę na stolnicy. – Co ty znowu wyprawiasz, mamo? – Jak to, co? – odpowiedziała pytaniem. – Piekę ciasto dla Asi. To moja córka, jedynaczka. Kochane dziecko. Serce mi się ścisnęło. Kiedy byłam mała, mama zawsze wstawała o świcie, żeby przed pracą przygotować obiad i czasami piekła sernik, za którym przepadałam. Całe dzieciństwo stanęło mi nagle przed oczami. Przypomniałam sobie, jak mama dbała o mnie, pielęgnowała w chorobie, sprawdzała lekcje. Ona nauczyła mnie wszystkiego. Dla mnie zrezygnowała z powtórnego małżeństwa, byłam wtedy nastolatką i stanowczo się temu sprzeciwiłam. – Kochanie – powiedziała. – Ty jesteś dla mnie najważniejsza. Tak. Byłam najważniejsza. Ona nie opuściłaby mnie w nieszczęściu, nie oddałaby obcym, nie zostawiła samej w mroku strasznej choroby. – Mamo – powiedziałam nagle. – Nigdzie nie pójdziesz, zostaniesz tu, ze mną. Jakoś damy sobie radę. Marcin, jeśli mnie kocha, będzie musiał to zaakceptować. Słuchała, mrugając oczami. Nie wiedziałam, czy rozumie, ale coś widocznie do niej dotarło, bo zapytała nagle. – To ty, córeczko? Wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję. Chcesz podzielić się z innymi swoją historią? Napisz na redakcja@ Więcej listów do redakcji: „Teściowa to hetera, która ciągle mnie krytykuje i poucza. W uszach mam tylko jej ciągły jazgot”„Nasza miłość przetrwała życiowe burze, a pokonały ją drobne nieporozumienia. Mąż odszedł bez wyjaśnienia”„Mąż zdradził mnie z moją przyjaciółką, a ja postanowiłam, że już zawsze będę sama. Życie zdecydowało inaczej...” Ładowanie... Przewijaj obrazki palcem w lewo Ładowanie...  Losowe Dowcipy: Siedzi sobie Rusek nad brzegiem jeziora i łowi ryby. Nagle złapał złotą rybkę, a ta oczywiście powiedziała: – Wypuść mnie, a spełnię twoje najskrytsze życzenie. – Ale ja tam nie wiem co bym chciał. – Zastanów się. Mercedesa chciałbyś? – Nie no, Mercedesa to ja mam. – A willę z basenem chciałbyś? – Nie no, willę to ja mam. – A pełno wódy i dziewczyn chciałbyś? – Nie no, wódę i dziewczyny to ja mam. – A medal za odwagę masz? – Medalu to ja nie mam. – A chciałbyś? – Medal to bym chciał. Rybka machnęła pletwą. Nagle Rusek otwiera oczy, trzyma w każdej ręce po 5 granatów, jedzie na niego 20 czołgów i krzyczy: – Kur** pośmiertny mi dała!!  Przychodzi zadowolony Jasiu do domu i chwali się tacie: – Tatusiu, dzisiaj miałem kartkówkę i nie popełniłem, ani błędu ortograficznego, ani gramatycznego… – To bardzo ładnie, Jasiu, a jaki był temat? – Ułamki dziesiętne – odpowiada Jasiu.  Raz w kościele przy konfesjonale staruszek sobie siedzi i słucha spowiedzi. Przychodziły tam mężatki, panny wdówki, aż przyszedł chłopiec malutki. Chłopczyk: – Nie jadłem, nie piłem, lecz mam wielką winę bo całowałem dziewczynę. Ksiądz: – Całowałeś pannę w czoło Chłopczyk: – Niżej… Ksiądz – Straszny Twój los, całowałeś pannę w nos? Chłopczyk: – Niżej… Ksiądz: – Wielka Twa rozpusta całowałeś pannę w usta… Chłopczyk: – Niżej.. Ksiądz: – Ja tego nie przeżyję całowałeś pannę w szyję? Chłopczyk: – Niżej.. Ksiądz: – Wielki twój występek, całowałeś pannę w pępek? Chłopczyk: – Trochę niżej proszę księdza. Ksiądz: – No to weźmy wszystko w kupę, całowałeś pannę w dupę? Chłopczyk: – Niechaj będę potępiony całowałem z drugiej strony! Ksiądz: – Mały jak Cię gwizdnę, całowałeś pannę w p^$%dę. Nie dostaniesz rozgrzeszenia, ch$%j Ci w dupę do widzenia  Dziennik z podróży blondynki: Dzień 1. Poznałam kapitana Dzień 2. Jestem miła dla kapitana Dzień 3. Kapitan jest dla mnie miły Dzień 4. Kapitan zaprasza mnie na kolacje Dzień 5. Kapitan powiedział, że jeśli się mu nie oddam, to wysadzi cały statek Dzień 6. Uratowałam 600 osób ZOBACZ WIĘCEJ DOWCIPÓW » Please verify you are a human Access to this page has been denied because we believe you are using automation tools to browse the website. This may happen as a result of the following: Javascript is disabled or blocked by an extension (ad blockers for example) Your browser does not support cookies Please make sure that Javascript and cookies are enabled on your browser and that you are not blocking them from loading. Reference ID: #dc124cbf-140d-11ed-b5a5-696542534e51 Niedawno skończył się karnawał, czyli okres zabaw i wszelkiej maści przebieranek. Zuzia również brała udział w takiej zabawie kostiumowej, więc pojawiła się potrzeba przygotowania odpowiedniego stroju. Z otrzymanych propozycji wybrała postać doktor Dosi z Kliniki dla Pluszaków. Wybór specjalnie mnie nie zdziwił, bo już wcześniej latała wielce uradowana ze stetoskopem, zafascynowana faktem, że może usłyszeć bicie serca.. Jako, że nigdy nie robię niczego połowicznie, postanowiłam przygotować wszystko, co tylko przyjdzie mi do głowy, aby zabawa w opiekuńczą lekarkę była ciekawa, rozwijająca i pozwalała na odgrywanie postaci nie tylko jeden jedyny raz podczas balu, ale także jeszcze długo potem. Ostatecznie, nawet jeśli moje dzieciątko wyrośnie z samej bajki, odgrywanie roli lekarza może być wciągające przez długie lata! Kto wie, może w ten sposób zaszczepię jej fascynację medycyną? Albo chociaż wyrośnie na skorego do pomocy człowieka.. Doktor Dosia jest wprawdzie dziewczynką, ale moje materiały starałam się przygotowywać tak, aby i chłopak mógł dzielnie służyć ludziom i zwierzątkom. Kto wie, może kiedyś będę miała też i syna? Cały temat zabawy w lekarza podzieliłam na 3 kategorie: ubiór, akcesoria, wydruki. Generalnie mamy w tej chwili wszystko, aby wprowadzić dziecko w świat medycyny. Dzieciątko uczy się współczucia, pomocy innym, poznaje części ciała, zasady działania organów. Taka zabawa wzmacnia relacje międzyludzkie, ćwiczy komunikację, słownictwo, reakcje i odruchy, wspomaga wyobraźnię nie sugerując konkretnego kierunku zabawy. A tak ogólnie, zabawa jest zwyczajnie przednia! Ubiór: Fartuch lekarski Podstawowym atrybutem lekarza jest fartuch. Jako, że nie chciałam wydawać fortuny na oryginalny fartuch w wersji dziecięcej, przerobiłam chłopięcą białą koszulę z długim rękawem. Stosowną koszulę kupiłam w sklepie z używaną odzieżą, żeby było najtaniej i najmniej żal. Koszulę kupiłam w rozmiarze nieco większym niż obecny Zuzi z dwóch powodów: jeden, aby zwisała swobodnie, dwa, aby mogła z niego korzystać przez dłuższy czas, nawet jak urośnie. Koszulę odrobinę zmodyfikowałam, tj. doszyłam do niej kieszenie u dołu – wydawały mi się niezbędnym elementem fartucha. W tym celu przygotowałam dwa kwadraty z białego materiału podobnego do naszej koszuli (niestety odcienie się różniły, ale trudno), obszyłam je, aby się nam za szybko nie postrzępiło, a następnie przyszyłam „na oko” do koszuli. Nie jestem mistrzem maszyny, ale wyszło chyba nawet całkiem nieźle Opaska dr Dosi Oryginalną opaskę można kupić na Allegro za zaledwie 30 zł plus przesyłka. Stwierdziłam, że nie dam tyle za kawałek plastiku na licencji i wykonałam podobną własnoręcznie. Zuzia nie jest wielką fanką opasek, czasami je nosi, ale bez przesady, więc tym bardziej nie widziałam sensu kupować oryginalnej. Bazą naszej opaski była zwykła plastikowa opaska kupiona na jakimś stoisku z bibelotami, gumkami do włosów itp. Niestety nie było fioletowej ani żadnej podobnej, a czas mnie naglił, więc kupiłam białą. Z pianki w kolorze fioletowym z brokatem wycięłam długi pasek i przykleiłam do opaski. Niestety długość opaski była większa niż A4, więc musiałam przykleić dwa paski. Miejsce łączenia przykryłam kwiatkiem. Pomogło zdecydowanie, że pianka była samoprzylepna. Chwyciła się opaski bardzo mocno. Z różowej pianki wycięłam kwiatuszek, a z białej małe kółeczko na środek kwiatka. Całość przykleiłam do opaski. Na koniec krawędzie opaski pokryłam fioletową farbą akrylową – nie chciałam, aby biały kolor był tak bardzo widoczny, chociaż przy pierwszej przymiarce nie był. Nie dawało mi to jednak spokoju, więc krawędzie jednak pomalowałam. Mając opaskę fioletową mogłabym sobie odpuścić malowanie całkowicie… Pozostałe Inne elementy ubioru to było coś, co mieliśmy w szafie (spódniczka, getry, różowe tenisówki). Kupiłam jedynie pasiastą bluzeczkę, którą przez przypadek wypatrzyłam na Allegro. Była używana, ale w świetnym stanie, więc stwierdziłam, że po zabawie z pewnością mała w niej jeszcze pochodzi. Jedynie na czas balu musiała ją założyć tyłem do przodu, ponieważ z przodu jest jeszcze wielki wizerunek kotka, który trochę kłócił się z ubiorem doktor Dosi Akcesoria: Apteczka Każdy szanujący się lekarz posiada własną torbę, apteczkę, coś, w czym trzyma swoje narzędzia. Ja nie miałam nic, co by się nadawało, więc musiałam taką zrobić. Wykorzystałam pojemnik na narzędzia za 6 zł kupiony w OBI. Pojemnik był oryginalnie przezroczysty, a chciałam, aby był biały, więc wnętrze pomalowałam białą farbą w sprayu. Niestety nie jestem fachowcem w pryskaniu, więc jak się dokładnie przyjrzeć, widać zacieki. Zuzi to nie przeszkadza, zresztą, nie są one aż tak widoczne. Farba trzyma się nieźle, w kilku miejscach Zuza zarysowała pojemnik czymś ostrym i pojawiło się kilka rysek. Jako uzupełnienie całości, apteczka otrzymała naklejkę ze zmodyfikowanym symbolem medycznym inspirowanym przez Klinikę dla Pluszaków. Naklejka jest w zestawie z wydrukami na dole strony. Najważniejsze, że apteczka się sprawdza. Pozwala na przechowywanie wszystkich drobiazgów w jednym miejscu i stanowi doskonałe uzupełnienie ubioru lekarza. Ciśnieniomierz Pomiar ciśnienia tętniczego jest podstawowym badaniem diagnostycznym, ale często jest pomijany przez producentów zabawek. W Polsce nadciśnienie to jedna z najczęstszych chorób, która nieleczona może prowadzić nawet do zawału lub udaru, więc stwierdziłam, że dobrze, aby Zuzia zawczasu poznała badanie. Nasz ciśnieniomierz jest prosty i wymaga posiadania stetoskopu. Wprawdzie nie wygląda jak nowoczesny elektroniczny gadżet spotykany w wielu gabinetach, to jednak nadal uważa się, że takie ciśnieniomierze są najbardziej precyzyjne i niezawodne.. Nasz mankiet to pas czarnego filcu i długości większej niż obwód ręki dorosłego człowieka (użyłam swojej ręki do wstępnego pomiaru długości). Po dwóch stronach filcu na obu końcach przykleiłam samoprzylepny rzep, dość spory kawałek, upewniając się, że długość jest wystarczająca, aby zawinąć także rączkę mniejszej osóbki. Niestety filc był za krótki, więc musiałam połączyć dwa kawałki w jeden. W ten sposób jednak nasz mankiet ma uniwersalny rozmiar. Klej pod rzepem jest wystarczający i rzep nie odkleja się przy zakładaniu i zdejmowaniu mankietu. Mniej więcej w połowie filcu znajduje się łączenie kawałków (nie miałam tak długiego filcu). Wykorzystałam to na umocowanie sznurka, który ma symulować gumowe przewody w prawdziwym mankiecie. Sznurek przyszyłam podczas zszywania kawałków. Za pompkę służy nam plastikowe jajko z Kinder-niespodzianki. Oczywiście nie jest elastyczne i nie pozwala „pompować” powietrza, ale jest wystarczające, aby pozwalać na symulację. W jajku zrobiłam dziurkę gorącym gwoździem, przeprowadziłam koniec sznurka i zrobiłam węzełek. Oczywiście mankiet powinien powiadać także wskazówkę pokazującą faktyczne ciśnienie. Element pominęłam przez przypadek, co postaram się uzupełnić niebawem. Zapewne wydrukuję obrazek, zalaminuję i przykleję do mankietu na stałe. Młotek do sprawdzania odruchów – zwykły, mały, drewniany młoteczek z innej zabawki. Ten sam, który wykorzystywaliśmy do zabawy z drewnianymi gwoździami tutaj. Po co inny? Szpatułki do sprawdzania gardła – patyczki kreatywne w naturalnym kolorze. Nie miałam sumienia „pożyczać” prawdziwych od naszego lekarza, w sumie są prawie identyczne. Staramy się podczas zabawy nie wkładać ich do ust, aby nie przenosić ewentualnych zarazków do i z buzi. Opaska na rękę dla pacjenta Opaski przygotowałam sama i udostępniam w pakiecie z wydrukami. Opaski są w dwóch rozmiarach, dla człowieka i np. maskotki czy lalki. Ja wycięłam ich więcej, a następnie na końcach każdej umieściłam małe kawałeczki taśmy dwustronnej, aby móc je założyć pacjentowi. Opaski można zalaminować przed umieszczeniem taśmy, co zwiększy ich żywotność i staną się wielokrotnego użytku. Ja sobie ten krok podarowałam. Naklejki „Dzielny pacjent” oraz „Pomagam z sercem” Przygotowałam obowiązkowe naklejki dla małych pacjentów, które można wręczyć po wizycie zamiast lizaka (czy tylko ja nie lubię, jak moje dziecko dostaje lizaki u lekarza, których chyba powinien wiedzieć, jaka to niszczycielska siła dla zębów?). Naklejki mają dwa wzory, z kotkiem i pieskiem. Oprócz tego przygotowałam naklejki inspirowane naszym ulubionym serialem, które stanowią jednocześnie logo naszej przychodni (i znajdują się np. na naszej apteczce). Wszystko oczywiście do pobrania w pakiecie. Naklejki-plasterki W wydrukach znajdują się także sztuczne plasterki z serduszkiem, jak w naszym serialu. Wystarczy je wydrukować na etykiecie samoprzylepnej i mogą spokojnie działać jak normalne plasterki. Nasze misie nie narzekają Identyfikator Każdy lekarz winien mieć identyfikator dla bezpieczeństwa przychodni i pacjentów. Nie chciało mi się wyszywać imienia na fartuchu, więc zaprojektowałam identyfikator ze zdjęciem. Udostępniam kilka wersji, w tym także wersje edytowalne. Wystarczy na komputerze wpisać dane małego lekarza i wydrukować – nadrukowane imię wygląda profesjonalnie, czyż nie? Poza tym zrobiłam wersje ze zdjęciem dr Dosi oraz bez, na wypadek, gdyby nasz lekarz był płci męskiej lub zwyczajnie chciał umieścić swoje zdjęcie. Format miejsca odpowiada standardowemu formatowi zdjęcia do dowodu. Po wydrukowaniu identyfikatora włożyłam go w plastikowe etui, które mi zostało z ostatniego szkolenia w pracy. Z tyłu jest agrafka i „żabka”, więc plakietkę można przyczepić nawet jeśli nie ma kieszeni. Jeśli ktoś nie ma plastikowego identyfikatora, można plakietkę zalaminować, zrobić dziurkę, a następnie przypiąć do smyczy na klucze, którą nasz lekarz powiesi na szyi. Wielka Księga Au Au Doktor Dosia posiada tzw. Wielką Księgę Au Au, w której zapisuje przypadki swoich pacjentów, odnotowuje spostrzeżenia i dobre rady. Nasza apteczka nie byłaby kompletna bez takiej księgi. W tym celu wykorzystałam mały zeszycik. Najzwyczajniej w świecie okleiłam go fioletową pianką samoprzylepną, a na okładce umieściłam wycięte serduszko z pianki z brokatem. Początkowo chciałam wykorzystać zwykły papier samoprzylepny, ale miałam kłopot znaleźć papier w odpowiednim kolorze fioletu (generalnie nie znalazłam żadnego fioletu w hurtowni). Teraz trzeba przyznać, że pianka dała o wiele lepszy rezultat, bo zeszyt stał się miękki w dotyku, przyjemniejszy, wręcz pluszowy, akurat w temacie serialu. Serduszko sprawiało trochę kłopotu, bo brokat się sypał, ale przestał, gdy potraktowałam go cienką warstwą Mod Podge. Dalej się mieni, ale już nie odpada. Pozostałe akcesoria Posiadamy także w torbie lekarskiej inne akcesoria, które jednak nie zostały w żaden sposób zrobione ani zmodyfikowane przeze mnie. Po prostu wybrałam wszystko to, co było w domu nieużywane, bezpieczne i tanie Wprawdzie do tej kategorii nie zalicza się mój stary stetoskop, ale skoro ja go nie używam, to może być chociaż przydatny dzieciątku (Zuzia go wręcz uwielbia – pewnie też z tego powodu, że jest prawdziwy! Czytałam, że dzieci o wiele lepiej reagują na odgrywanie ról, jeśli do dyspozycji mają prawdziwe przedmioty, a nie tylko ich zabawkowe odpowiedniki. Wyobraźnia wyobraźnią, ale które dziecko nie lubi bawić się prawdziwymi przedmiotami rodziców?) Mamy zatem w zestawie: – stetoskop – gaziki i bandaże – prawdziwe plasterki – gumowe rękawiczki – strzykawki w różnych rozmiarach – stary zepsuty termometr elektroniczny (szklanego bym nie dała, nawet jeśli nie ma w tych nowszych już rtęci) – ochronna maseczka na twarz – fiolki na mocz Wydruki – do pobrania tutaj Karta pacjenta Jednym z zasadniczych elementów naszej zabawy jest karta pacjenta. Zuzia jeszcze jest dość mała, więc muszę jej pomagać, ale z pewnością niedługo sama będzie w stanie odegrać rolę lekarza, który przeprowadza wywiad z pacjentem. Nasza karta jest dość rozbudowana, pozwala na symulację wizyty u lekarza zarówno w przypadku choroby i innych dolegliwości, jak i w celach czysto prewencyjnych, kontrolnych. Onego czasu podobna, acz o wiele bardziej uboga karta była dostępna na stronie Disney Channel w dziale Kliniki dla Pluszaków, lecz w tej chwili nie jestem w stanie jej odnaleźć – być może zdjęli? Tak czy inaczej, nasza karta zawiera więcej pozycji, a każda w miarę możliwości została opatrzona stosownym obrazkiem tak, aby nawet niepiśmienne jeszcze dzieciątko mogło się bawić. Wystarczy raz przejść z nim wszystkie punkty, aby zapamiętało o co chodzi. Na karcie widnieje dodatkowo wizerunek chłopca i dziewczynki, aby można było zaznaczyć miejsce występowania bólu lub rany. Nasza karta jest zalaminowana, co sprawia, że możemy po niej pisać mazakiem suchościeralnym. Nie marnujemy papieru, a pisania jest na tyle mało, że nawet gruby pisak daje radę. Recepty Przygotowałam także puste recepty jako uzupełnienie wizyty u lekarza. Starałam się, aby wyszły dość uniwersalnie, tj. posiadają obrazki dla mniejszych dzieci (więc wystarczy tylko zaznaczyć odpowiednie pola), ale przewidują także miejsce na dodatkowe elementy, więc starszaki mogą pisać, gryzmolić, jak chcą. Oczywiście nasza recepta wyglądem tylko przypomina prawdziwą, pewne jej elementy zostały zmodyfikowane, aby rozbudować zabawę, jednocześnie eliminując fragmenty zbędne z punktu widzenia dziecka. No bo po co dziecku kod oddziału NFZ? Recept można wydrukować tyle, ile nam potrzeba zwielokrotniając wydruk tej konkretnej strony. Ja wydrukowałam więcej i zrobiłam cały bloczek z możliwością odrywania kartek. Jak wykonać taki bloczek opisałam przy okazji tworzenia notesu do zliczania punktów tutaj. Przy okazji będzie tam link to przepisu, jak wykonać własny klej do notesów, aby można było wyrywać kartki. Czy taki bloczek nie wygląda profesjonalnie? Wizytówka na drzwi Każdy gabinet powinien mieć na drzwiach wizytówkę lekarza przyjmującego pacjentów. Nasz wizytówka utrzymana jest w kolorystyce naszego serialu. Zawiera element edytowalny, więc można bez problemu wpisać na komputerze imię lekarza i dopiero potem wydrukować. Ja naszą zalaminowałam, w rogach wykonałam otwory nitownicą i przeciągnęłam sznurek. Gabinet otwarty! Tablice Snellena Badanie ostrości wzroku do dali, jak to się profesjonalnie nazywa, to proste badanie sprawdzające ostrość wzroku. Takie tablice znajdują się w wielu gabinetach, więc stanowią doskonałe uzupełnienie gabinetu naszego małego lekarza, bo nic tak nie nasuwa na myśl wizyty u lekarza, jak takie tablice (no, może za wyjątkiem ludzkiego szkieletu na stojaczku w rogu). Nasze tablice oczywiście nie są oryginalne i absolutnie nie należy ich tak traktować! Są to tylko imitacje, wykonane na potrzeby zabawy i mają stanowić element dekoracyjny lub być wykorzystywane w symulacji badania wzroku. Jeśli jednak w trakcie odgrywania ról zauważycie niepokojące objawy, że dzieciątko nie potrafi rozpoznać obrazka lub literki (chociaż powinno), może warto skonsultować się z lekarzem. Być może rozwija się u naszego dzieciątka wada wzroku, o której nie mieliśmy pojęcia? Nasze tablice zawierają dwa rodzaje optotypów (znaków). Jedna tablica jest dla malutkich niepiśmiennych pacjentów i przedstawia zwierzątka, druga natomiast to litery alfabetu, mniej więcej te same, które występują na oryginalnej tablicy Snellena (stąd proszę się nie zrażać, że niektórych liter nie ma wcale! To nie jest wada tablicy, tylko zasada jej działania.) Ja tablice wydrukowałam, zalaminowałam, a następnie w rogach wykonałam otwory nitownicą. Dodać do tego sznurek i dekoracje można wieszać. Pozostałe wydruki wspomniane wcześniej, czyli naklejki, plasterki, identyfikator, opaski na rękę. Mam nadzieję, że podoba Wam się nasz zestaw małego lekarza! Wszystkie materiały są darmowe. Będę wdzięczna za udostępnianie posta, aby inne dzieciaczki też mogły się fajnie pobawić! Moja pociecha praktycznie każdego dnia leczy mnie, kuzynkę, swoje misie, kotki, pieski i cokolwiek jej wpadnie w łapki. Mam nadzieję, że dzięki tej zabawie nie będzie odczuwała strachu przed kolejną wizytą u lekarza, bo lekarz nie będzie miał w gabinecie właściwie nic, czego wcześniej nie miała w łapkach i się tym nie bawiła Podobne wpisy: